|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13132
Przeczytał: 2 tematy
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Pią 12:56, 25 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Morrisek zamieszka na czas diagnozowania u Oli od Rudolfa. Olu, bardzo Ci dziękujemy
Ola może opiekować się Morrisem do 10 grudnia więc nadal szukamy DT na później. Do tego czasu Morris powinien zostać zdiagnozowany i podleczony więc kolejny DT nie musi być już w Warszawie.
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
en-ca_minne
Dołączył: 08 Lis 2011
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2
Płeć:
|
Wysłany: Sob 11:21, 26 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Morrisa losów ciąg dalszy
Ostatnie chwile ze mną jak cały czas super! W nocy spokojne chrapanie, rano radość, jakby nie widział człowieka od 7 lat, potem spacerek (muszę Wam powiedzieć, że psina robi furorę na osiedlu ) Wczoraj jak go czesałam na dworze, każdy się zatrzymywał, żeby popatrzeć na grzecznego psa! A Morris tylko rozkosznie mruczał i przekręcał głowę na lewo i prawo - "Jeszcze trochę tu, a teraz jeszcze tam" Tylko ogona nie da się wyczesać, bo jak już to zrobię, to zaraz znów zamiata nim wszystkie liście Siadamy już pięknie, ale jeszcze nie umiemy się położyć na zawołanie. Antybiotyk naprawdę działa - pysio i łapki już nie takie napuchnięte i w ogóle coraz nam weselej.
Teraz zbieramy wszystkie swoje rzeczy, czekamy na Dorotkę od Markiza, która zabierze zwierza do Oli, Antka i Rudolfa. Zrobiłam co mogłam, żeby Morris był u Was grzeczny i wiem, że tak będzie - teraz przekazuję pałeczkę, życzę powodzenia i czekam na wszelkie relacje! 3majcie się kochani!
|
|
Powrót do góry |
|
|
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13132
Przeczytał: 2 tematy
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Sob 12:09, 26 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Natalio, bardzo Wam dziękujemy za przyjęcie Morriska pod swój dach i za fantastyczną opiekę nad nim. Ogromna szkoda, że nie może u Was zostać.
|
|
Powrót do góry |
|
|
en-ca_minne
Dołączył: 08 Lis 2011
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2
Płeć:
|
Wysłany: Sob 14:25, 26 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Agata_Emi_Lili napisał: | Natalio, bardzo Wam dziękujemy za przyjęcie Morriska pod swój dach i za fantastyczną opiekę nad nim. Ogromna szkoda, że nie może u Was zostać. |
Cała przyjemność po NASZEJ stronie!
Ależ mi smutno, że już pojechał i nie chrumka mi już pod nosem Biorę się za sprzątanie, a jutro wprowadzamy Pawła! Ciekawe, czy tez będzie musiał wchodzić na smaczki??
Do widzenia Morrisku!
|
|
Powrót do góry |
|
|
Ola&Rudolf
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 24 Sie 2010
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Piaseczno/Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Sob 14:54, 26 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Dorota właśnie pojechała a ja zostałam na polu bitwy sama
po domu przelatuje co jakiś czas biało-rudy tajfun. Psy bawią się 15 min potem minuta regeneracyjnej drzemki i od nowa!
Wstyd mi było bo przyjmowałam Dorotę w bałaganie w postaci np brudnej podłogi jak wychodziła już mi nie było wstyd - podłoga w kuchni pływa od śliny i wody z dziurawych pysków, z sierści na podłodze można by ze dwa porządne swetry zrobić o śladach łap nie wspomnę!
Morris jest fantastyczny - zero agresji (od Rudego dostał już dwa razy za skakanie, sam nie reaguje w żaden sposób jedyne co robi to na początku zachęcał szczekaniem Rudzielca do zabawy), bardzo sympatyczny, teraz z tymi zmianami na skórze jest ładny więc po leczeniu będzie po prostu cudny!
Ponieważ teraz jest przerwa w walkach psów to udało mi się zrobić fotkę (niestety nie jest jakaś super ale piesa widać).
|
|
Powrót do góry |
|
|
Ola&Rudolf
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 24 Sie 2010
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Piaseczno/Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Sob 20:13, 26 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Miziam cały czas bo Morris spragniony a Rudy zazdrosny
Spacer się odbył bez problemów (ja tylko jak wariatka przekładałam flexy z ręki do ręki) Mor nie spuszczał Rudzielca z oczu więc przywołania nam wychodziły bez problemów psisko bardzo dużo sika (ale składam to na karb stresu). W domu po pierwszej ekscytacji i wariacji - ANIOŁ!!!
Nie mogę oderwać oczu jak się bawią z Rudym! Pierwszy raz coś takiego widzę: Rudy leży a Mor podchodzi łapie go za skórę na grzbiecie i ciągnie po podłodze (i przesuwa o jakieś 20-50cm) na co Rudy się włącza i zaczynają się podgryzania! Teraz to już na spacerach Rudy nie będzie robił za niufka ani za tollera tylko za szar pei'a
dobra wracam do Morriska!
Wystrzał petardy - zero reakcji.
Kuchnia ukochane miejsce.
Człowiek numerem jeden.
a na potwierdzenie ja przy komputerze a na mojej stopie malutki pieseczek
o rany! dopiero zauważyłem!
|
|
Powrót do góry |
|
|
Ola&Rudolf
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 24 Sie 2010
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Piaseczno/Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Nie 13:19, 27 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Witajcie,
noc, której się bałam okrutnie (w końcu to mój debiut ) minęła super!
Morris jest psem, który raczej ze zmianą środowiska nie ma problemów (widocznych problemów, bo komfortowe to dla niego na pewno nie jest) jest super zapatrzony w człowieka, lubi jak się z nim rozmawia i do niego mówi. Problemem jest skakanie na ludzi i ogólna ekscytacja (np poszczekiwanie z radości).
Jedzenie połyka w tempie expresowym ale do miski Rudego się nie pcha - zero awantur. Ogólnie chłopaki się dobrze dogadują (o co też się bałam). Wczoraj byłam trochę przerażona ich aktywnością - dziś stwierdzam, że posiadanie dwóch psów nie różni się znacząco od posiadania jednego, ale zapewne jest to spowodowane spokojnym charakterem Morrisa.
Ach przetestowaliśmy też Morrisa zachowanie przy dzieciach - zero reakcji - dzieci są fajne bo mają różne rzeczy do jedzenia i o dziwo wie że się na nie nie skacze (na nas dorosłych próbuje co jakiś czas).
Na spacerach wypatrzy obcego psa z daleka i poszczekuje na szczekaczy zapłotowych (na razie nie spotkaliśmy - na szczęście - żadnego osobnika na swojej drodze bo nie wiem czy utrzymam 60kg w razie czego).
Morris jest chudy, tzn mają z Rudym bardzo podobne figury ale Morris przez brak sierści i inną budowę ciała wygląda biednie. Za to pysk ma cudny co chwila mam go ochotę ucałować w nos (siłą się powstrzymuję )
niestety na zdjęcia spacerowe nie macie co liczyć bo z dwoma psami, łażąc po ulicy nie mam szans na zrobienie fotki.
za to domowe karmienie chudzinek
|
|
Powrót do góry |
|
|
Ola&Rudolf
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 24 Sie 2010
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Piaseczno/Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Wto 17:07, 29 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
przyjaźń kwitnie! chłopaki zachowują się tak jakby od zawsze się znali i od zawsze byli razem!
co do kąpieli to poszła super bo ja byłam tylko pomocą a głównodowodzącą była Dorota! Psisko przestało śmierdzieć (baaardzo duży plus dla mnie, bo ciężko mi było go znieść) i mam nadzieję, że dziś dr dobrze oceni kondycję jego skóry (bo moim zdaniem po kąpieli jest dużo lepiej).
Wieczorkiem wrzucę zdjęcia bo mam kilka fajnych ujęć chłopaków ze spaceru!
Ja już się martwię jak go oddam jakieś podpowiedzi od innych DT - jak to się robi?? Morris przecież jest mój od zawsze.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Ola&Rudolf
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 24 Sie 2010
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Piaseczno/Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Wto 20:48, 29 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Rudy mówiłem, że ja siedzę od okna
Walki psów czas zacząć
zepsułeś się?
Morris w całej okazałości!
on coś znalazł
i na koniec zdjęcie moim zdaniem oddające całego Morrisa z jego miłością i zapatrzeniem w człowieka
Morris jest fantastycznym przyjacielem - bardzo szybko się uczy, już reaguje na imię, na spacerze na przywołanie generalnie przybiega (oczywiście długa nauka przed nim ale to już coś). Jeśli chodzi o ściąganie z szafek to nie robi tego jak mnie nie ma w domu - generalnie bardziej to wygląda na towarzyszenie w kuchni - na zasadzie "co robisz ja też chcę widzieć" bo jak nikogo nie ma w kuchni to nie skacze. Za to niskie stoliki w pełnym natarciu ale daje się odgonić (nawet dziecku). Nie wchodzi na kanapy, nawet nie próbuje, za to próbuje wchodzić na kolana. Myślę, że on szybko złapie zasady w nowym domu. I jest baaardzo łagodny, podporządkował się Rudemu i nawet nie próbuje podskakiwać.
Marta ja to wszystko głową wiem ale serduchem już nie bardzo! Jak go Dorotka teraz do samochodu wsadziła to tak na mnie patrzył smutno i z wyrzutem
a teraz jeszcze Rudy strzelił focha! był tak zdziwiony jak wróciłam bez Morrisa, że stał przy drzwiach i czekał a teraz leży na posłaniu i nie przychodzi na wołanie.
Ostatnio zmieniony przez Ola&Rudolf dnia Wto 20:54, 29 Lis 2011, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
Iza Sagusiowa
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 415
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Śro 10:52, 30 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Jak wizyta u dr.Irenki??
|
|
Powrót do góry |
|
|
Ola&Rudolf
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 24 Sie 2010
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Piaseczno/Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Śro 11:36, 30 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Iza Sagusiowa napisał: | Jak wizyta u dr.Irenki?? |
chłopak zdrowieje
skóra w dużo lepszym stanie, dostał leki i dalsze mycie go czeka!
dzisiaj USG więc się i inne rzeczy wyjaśnią!
|
|
Powrót do góry |
|
|
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13132
Przeczytał: 2 tematy
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Śro 17:28, 30 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Morris pobędzie u mnie kilka dni, bo Ola musi wyjechać. Przykro mi, że musimy go tak przenosić z miejsca na miejsce, ale na szczęście chłopak znosi przeprowadzki idealnie: wchodzi do nowego domu jak do siebie, a nowego człowieka kocha od razu
Na dzień dobry obsikał yukę i legowisko dziewczyn (wyłazi z niego potrzeba oznaczania swoim moczem, to samo zrobił w lecznicy x 2). Zjadł michę, napił się wody, sprawdził co Emi i Lilka mają pod ogonem, a teraz leży grzecznie w kuchni na kafelkach (zgrzał się mocno, bo jest podekscytowany). Moje pannice zabawowe nie są więc Morris nawet ich nie zaczepia. Na spacerze chodzi za nimi i węszy wszystko. Była qpa, siku i zapoznanie z odważnym yorkiem . Ładnie chodzi na flexi, nie ciągnie. Na dworze jest za dużo rozproszeń, żeby reagował na imię, ale pod koniec spaceru załapał, że jak przyjdzie do mnie, to dostanie smaczka
Byliśmy wcześniej na USG u doktora Marcińskiego. Generalnie narządy wewnętrzne są OK. Wątroba, pęcherzyk żółciowy, śledziona, nerki, nadnercza, żołądek, moczowody, cewka moczowa, pęcherz moczowy, gruczoł krokowy - wszystko z nimi w porządku.
W jelitach doktor wypatrzył nieznaczne cechy zapalne, węzły chłonne krezkowe i zaotrzewnowe powiększone, mają cechy przewlekłego zapalenia, trzustka nieco hiperechogenna z cechami przewlekłego zapalenia. Doktor zasugerował, że Morris może mieć problemy trawienne i powinniśmy sprawdzić trzustkę pod kątem niewydolności. Jeśli enzymy będą OK, to musimy leczyć stan zapalny trzustki i układu pokarmowego.
Jeśli chodzi o guza pod skórą, to nie wygląda on doktorowi nowotworowo, jest pod skórą, ale nie w jamie brzusznej, trzeba go więc wyciąć podczas kastracji i zbadać histopatologicznie.
|
|
Powrót do góry |
|
|
en-ca_minne
Dołączył: 08 Lis 2011
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2
Płeć:
|
Wysłany: Śro 17:34, 30 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Niezły cygan z tego naszego Morrisa
Smutno, ale cieszę się, że poznasz mojego zucha No i dobrze, że ze zdrówkiem lepiej - po woli wychodzimy na prostą.
Miłej zabawy!
(Eh, a u nas nic nie okazało się warte obsikania... Mam więc nadzieję, że szybko się skończy to jego posikiwanie)
|
|
Powrót do góry |
|
|
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13132
Przeczytał: 2 tematy
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Śro 17:39, 30 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
en-ca_minne napisał: | (Eh, a u nas nic nie okazało się warte obsikania... Mam więc nadzieję, że szybko się skończy to jego posikiwanie) |
to tylko potwierdza fakt, że on zasikuje zapachy innych psów
|
|
Powrót do góry |
|
|
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13132
Przeczytał: 2 tematy
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Śro 19:09, 30 Lis 2011 Temat postu: |
|
|
Mądry ten Morris, już wie na spacerze, że podejście do mnie znaczy pyszny smaczek do pysia . Coraz częściej między wąchaniem i wąchaniem podchodzi i czeka na smaka.
Ekscytuje się na widok psów i z każdym chciałby się przywitać (ale da się odwołać/odciągnąć delikatnie), niektórych ludzi też chce witać, innych mija obojętnie.
Gania koty ! Chciał koniecznie dołączyć do Emi i jej pościgu za kotem, a później szczekał na kota na drzewie, ciężko było odwrócić jego uwagę, próbował tam wracać kilka razy.
Jest fanem jedzenia, bardzo się ekscytuje na widok miski, smaczków, zapachu jedzenia. Nie zna niestety żadnych komend ani zakazów. Skoczył na blat, na którym stała jego miska po jedzeniu, wpycha się po smaki i chce zjeść smaczka, którego podaję Lilce albo Emi, ale za to nie podchodzi do nich kiedy jedzą z misek. Czeka grzecznie aż skończą i dopiero potem sprawdza miski.
Opisuję wszystko dokładnie, żeby nowy DT wiedział czego się spodziewać po Morrisku w pierwszych chwilach Zobaczymy, jak będzie po 4 dniach.
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|