|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Pawel
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 21 Sty 2008
Posty: 217
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Pią 16:30, 11 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Wspólne jedzenie obiadu przy stole z psem raczej wynika z ludzkiej niekonsekwencji, a nie z nagradzania psa smaczkami podczas szkolenia czy innych zabaw.
Piszesz że psa nauczyłeś komendy „zostaw”. Niestety mam wrażenie, że pies ze strachu wypuszcza z pyska zdobycz (reprymenda! np krzyczenie podnoszenie rąk), a nie odkłada ją. Teoretycznie efekt ten sam, ale... pies reaguje na twoje emocje, a nie wykonuje zadanie na komendę. Kiedy ty stwierdzasz, że pies jest karny i wykonał zadanie, on się cieszy że „uszedł z życiem” i widzi w tobie zagrożenie. Być może trochę przesadnie to wszystko opisałem, ale tak właśnie działają metody awersyjne.
Bardzo często się zdarza, że musimy psa nauczyć pewnych zachowań, które są sprzeczne z jego instynktem, czyli wszelkiego rodzaju odwołania, czy przełamywanie lęków. Jednak w procesie szkoleniowym jesteśmy w stanie kontrolować poziom stresu nie narażając psa na traumę, a siebie na pogryzienie.
Czy dawanie i odbieranie jest błędne?
Warto by sobie zadać pytanie co się chce osiągnąć. Sama możliwość odebrania psu rzeczy przez niego uznanych jako "zajęte", a przez nas jako np niebezpieczne, jest bardzo ważna. Kwestia tylko czy wiemy jak to zrobić.
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Piotrek
Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: okolice Warszawy
|
Wysłany: Pią 17:13, 11 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Dla jasności reprymenda w moim wykonaniu wygląda tak że pies siada ja jestem lekko nad nim pochylony i zdecydowanym głosem mówie co zrobił żle i że jego zachowanie było niedobry. Nie wykonuje przy tym żadnych gwałtownych ruchów gestów używam do tego zdecydowanego głosu i to jest cała reprymenda. Nieraz dodam do tego że się na psa gniewam i wtedy nie ma pieszczochania głaskania no i wspólnej zabawy jak obraza to obraza. Jeśli gniewanie to trwa to ok 1-2 dni i widze wtedy zupełnie inne zachowanie psa jest wtedy mniej aktywny jak przechodze obok niego tylko strzela ślipkami czy to już można zacząć brykać czy jeszcze. I potwierdza się w dalszym ciągu moje zdanie ilu hodowców ilu treserów i ilu znawców psów tyle teorii wszyscy wiedzą co pies myśli i jak myśli, jeszcze do niedawna każdy uważał techniki J.Fishera za znakomite teraz się dowiaduje że są złe a ja widziałem Rottwailera szkolonego wg. tej teorii sam kolega go ćwiczył nigdy pies nie był na żadnej tresurze i był niesamowity nie twierdze że wszystko jest w tej książce dobre ale można dużo ciekawych i przydatnych rzeczy się dowiedzieć. Ciekaw jestem przez ile czasu będzie aktualna teraz obowiązująca metoda ćwiczenia z psem a głównie ile będzą aktualne stwierdzenia co pies w danym momencie myśli, to też niestety ulega korektom. Ja osobiście jestem przekonany że mój pies nie jest zdominowany , ciumkanie z nim wspólne przysmaków ja z jednej strony on z drugiej jest błędem , jeśli znajdzie coś na dworze to ma to zostawić lub przejść obok tego nie reagując a nie oddawać mi za przysmak.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Pawel
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 21 Sty 2008
Posty: 217
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Pią 17:45, 11 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Cytat: | jeśli znajdzie coś na dworze to ma to zostawić lub przejść obok tego nie reagując a nie oddawać mi za przysmak. |
... takie proste i oczywiste. nieprawdaż?
Cytat: | Dla jasności reprymenda w moim wykonaniu wygląda tak że pies siada ja jestem lekko nad nim pochylony i zdecydowanym głosem mówie co zrobił żle i że jego zachowanie było niedobry. |
wyobraź sobie taką sytuacje. Twój pies jest 3x większy od ciebie i co jakiś czas staje nad tobą, zwiesza głowę wpatrując się i powarkuje. n/c
ja wolę zrozumieć i być zrozumianym.
żeby tak prosto i jasno...
w warunkach laboratoryjnych zdecydowanie lepsze wyniki uzyskuje się ucząc zwierzęta ( od myszy do małpy ) nagradzając poprawne zachowanie i ignorując niewłaściwe. wprowadzenie bodźców negatywnych powoduje dekoncentracje i niechęć podejmowania zadań. są specjalne szkolenia przygotowujące psy w warunkach stresu, ale naszym domowym futrzakom jest zupełnie zbędne.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Gocha2606
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 603
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Katowice Płeć:
|
Wysłany: Pią 17:57, 11 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Cytat: | Dla jasności reprymenda w moim wykonaniu wygląda tak że pies siada ja jestem lekko nad nim pochylony i zdecydowanym głosem mówie co zrobił żle i że jego zachowanie było niedobry. |
Ze strony psa to wygląda jak grożenie mu, a Twojego wywodu, co i dlaczego zrobił źle, on nie rozumie, bo psy nie mówią po polsku.
To tak, jakby Ciebie opieprzał jakiś Chińczyk w jego ojczystym języku, a Ty nie wisz za co - słyszył niezrozumiały bełkot i widzisz nad sobą jakiegoś zagniewanego faceta.
Cytat: | jeśli znajdzie coś na dworze to ma to zostawić lub przejść obok tego nie reagując a nie oddawać mi za przysmak. |
Więc naucz go porządnie komendy "NIE RUSZ" albo "ZOSTAW( bo takiej komendy teraz używasz) i zgeneralizuj ją na wszystkie potencjalne sytuacje, w których pies może coś znaleźć.
Bo na razie masz psa,który zostawia zdobycz tylko wtedy, kiedy TY używasz wobec niego "reprymendy". W innych sytuacjach nauczył się, że im szybciej coś zje - tym lepiej, może pan nie zauważy, a jeśli nawet - to i tak będzie za późno.
Cytat: | gorzej jest gdy biega luzem wtedy to jest jego zdobycz i nie będzie na mnie warczał tylko będzie starał się schować żeby mu tego nie zabrać jeśli jest to kość to zdąże mu zabrać( z reguły) ale jeśli jakiś chleb lub mięso to wciągnie aby szybciej. |
Ja na takie okazje mam komendę "podaj". Suka nie wciąga tego, co znalazła i już ma w pysku, tylko mi przynosi i oddaje.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Katarzyna_Margo
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 1544
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Pią 20:21, 11 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Nie wiem co myśli mój pies. Wiem czego nie robi. Nie skacze na ludzi, nie wyrywa nic z rąk, nie broni miski ani niczego innego, nie zżera znalezisk. Nie podaje też łapy bo jej tego nie uczyłam. I, wbrew Twoim obawom, nie jada ze mną przy stole.
Jak dla mnie to wystarczy.
Nie szkolił jej żaden trener, nie stosowałam metod J.Fishera (poza ogólnym przesłaniem - staraj się zrozumieć swojego psa).
Nie musisz kopiować metod tutaj opisywanych. Dobrze, że starasz się odnaleźć własny sposób komunikacji z psem. Jeżeli wpadniesz na jakiś świetny pomysł - podziel się. Jestem otwarta na propozycje. Ale to co opisałeś do tej pory mnie nie przekonuje. Twój pies zjada znaleziska. Mój nie, chociaż nie udzielam jej reprymendy i nie gniewam się na nią. Nawet na smaczki nie wymieniam już od dawna.
|
|
Powrót do góry |
|
|
agnes&nelly&schad
Dołączył: 28 Lut 2009
Posty: 450
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Bydgoszcz/Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Pon 10:06, 14 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Z obrony miski, co sie u mnie nie zdarza, weszliśmy w temat dla mnie dość ważny. Znaleziska !!!
Kłopot dotyczy raczej mojej Nelly niż Schade, bo Schade, ktoś kiedyś musiał za to nieźle sprać. Na hasło wypluj, zostaw momentalnie wywala co ma w pysku i pędzi do mnie skulona, daje jej smaczka i dalej idzie obok pilnując kieszeni. Nelly natomiast, ma właśnie takie zapędy znalazłam połknę, może nie zauważy Pani co zjadłam. Zazwyczaj kiedy zauważam przywołuję ją do siebie, wyciągam rękę i mówię oddaj w drugiej ręce trzymając smaczka. Jednak to nie działa. Nigdy wobec niej nie stosowałam "reprymendy", o której wspomina Paweł oraz Piotrek. Nelly najczęściej pożera wyrzucony na trawniku chleb (często w stanie zielonym, i to powoduje jej wizyty u weta i zastrzyki na zapalenia jelit) lub ludzki kał. No to jest jej ulubione znalezisko. z Tym ucieka daleko ode mnie szybko konsumuje i później wcale nie chce wrócić, bo wie że zapnę ją na smycz i po spacerze. Fakt kilka razy jak wróciła na smycz , ja po prostu oddałam treść żołądka - taki był Nelly zapach. Czy to mogło spowodować jej awersje do wracania na smycz po zjedzeniu znaleziska? Jak mam sobie poradzić z jej przywołaniem, kiedy coś wciągnie? To bardziej mnie martwi niż jej zbieractwo. Wiem, ze jej zachowanie to jakiś mój błąd, ake mi samej trudno go znaleźć. Kasia jak Ty nauczyłaś Margo nie zbierania?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Katarzyna_Margo
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 1544
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Pon 14:16, 14 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
agnes&nelly&schad napisał: | Kasia jak Ty nauczyłaś Margo nie zbierania? |
Ja najpierw popełniłam błąd polegający na nauczeniu Margo zjadania pokarmu z ziemi. Wymyśliłam zabawę polegającą na ukrywaniu pokarmu w mieszkaniu. Sunia to sobie zgeneralizowała co, w połączeniu z wrodzoną skłonnością do kupozbieractwa, spowodowało, że na dworze "polowała" na całego.
No to musiałam ją nauczyć, że z ziemi nie zjadamy NIC i NIGDZIE.
Udało się przy pomocy mądrych rad Agaty i Marty:
Przeczytaj, jeśli chcesz: http://www.fundacjagoldenom.fora.pl/pomoglismy,25/margo,308-90.html
|
|
Powrót do góry |
|
|
agnes&nelly&schad
Dołączył: 28 Lut 2009
Posty: 450
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Bydgoszcz/Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Pon 16:17, 14 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Katarzyna_Margo napisał: | agnes&nelly&schad napisał: | Kasia jak Ty nauczyłaś Margo nie zbierania? |
Ja najpierw popełniłam błąd polegający na nauczeniu Margo zjadania pokarmu z ziemi. Wymyśliłam zabawę polegającą na ukrywaniu pokarmu w mieszkaniu. Sunia to sobie zgeneralizowała co, w połączeniu z wrodzoną skłonnością do kupozbieractwa, spowodowało, że na dworze "polowała" na całego.
No to musiałam ją nauczyć, że z ziemi nie zjadamy NIC i NIGDZIE.
Udało się przy pomocy mądrych rad Agaty i Marty:
Przeczytaj, jeśli chcesz: http://www.fundacjagoldenom.fora.pl/pomoglismy,25/margo,308-90.html |
WOW ja też Nelly chowałam różne smaczki w domu i na spacerze... durna Pańcia, no durna. Dzięki lecę poczytać co mądrzy radzą.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Piotrek
Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: okolice Warszawy
|
Wysłany: Pon 20:16, 14 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Dziękuje Kasiu za link o to własnie mi chodziło od początku a jest tam też link do ciekawych ćwiczeń z pieskiem od jutra do roboty z Royem , cieszy mnie tylko że jak narazie nie miałem problemu z kupami, tylko z chlebem i kośćmi które dobrzy ludzie wywalają przez okna żeby dokarmoć stworzenia :/. Jeszcze raz dziękuje
|
|
Powrót do góry |
|
|
marta.bajowa
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 2358
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Dzierżoniów Płeć:
|
Wysłany: Pon 21:35, 14 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
agnes&nelly&schad napisał: | Zazwyczaj kiedy zauważam przywołuję ją do siebie, wyciągam rękę i mówię oddaj w drugiej ręce trzymając smaczka. Jednak to nie działa. Nigdy wobec niej nie stosowałam "reprymendy" (...) No to jest jej ulubione znalezisko. z Tym ucieka daleko ode mnie szybko konsumuje i później wcale nie chce wrócić, bo wie że zapnę ją na smycz i po spacerze. |
No to już wiesz czemu Nelly nie chce wrócić. Może to Wam nieco pomoże: [link widoczny dla zalogowanych] choć sam artykuł jest o przywołaniu to fajnie napisany i może się choć trochę przyda.
agnes&nelly&schad napisał: | Jak mam sobie poradzić z jej przywołaniem, kiedy coś wciągnie? |
Przede wszystkim uniemożliwienie zjadanie, czyli: nauka i ćwiczenie do oporu "nie rusz"- lepiej zapobiegać niż leczyć W każdym miejscu i czasie. Porozrzucane chleby i kości można wykorzystać jako elementy ćwiczeniowe (tyle, ze wtedy psiak na smyczy i skupiamy go na sobie). W nagradzaniu przy zostawieniu znaleziska musimy być znaaaacznie bardziej atrakcyjni niż znaleziony kąsek- czyli nie dajemy w nagrodę kulki karmy, ale obsypujemy zwierza czymś super pysznym i w większej ilości
Kiedy Nelly coś już wzięła do pyska i zwiewa zjadając to po sprawie. Po przywołaniu możesz ją jedynie nagrodzić za przyjście...nic więcej. Bo czym kończy się zapinanie na smycz to już dziewczyna wie, więc zmieńcie jej skojarzenia.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Gocha2606
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 603
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Katowice Płeć:
|
Wysłany: Wto 0:28, 15 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
A ja do tego, co zostało już napisane dodam - ja też Saszkę zapinałam na smycz, kiedy dorwała się do czegoś zakazanego, ale nie wtedy, kiedy już do mnie wróciła. Robiłam to tak, że kiedy nie reagowała na przywołanie, zajęta konsumpcją pysznej qoopy albo czegoś równie śmierdzącego, po prostu szłam po nią przez wertepy i krzaczory, mówiłam "nie" , natychmiast zapinałam na smycz i szybkim krokiem, bez kontaktu z psem, zabierałam ją do domu.
Zeżarcie świństwa = koniec spaceru.
Jednak jeżeli sama zrezygnowała z dokończenia konsumpcji i przybiegła do mnie - dostawała za to pochwałę i nagrodę. Czyli budowałam skojarzenie, że warto porzucić znalezisko i przyjść do pani, bo z nią jest super. Nie warto żreć znaleziska , bo to oznacza koniec spaceru i przyjemności
|
|
Powrót do góry |
|
|
marta.bajowa
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 2358
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Dzierżoniów Płeć:
|
Wysłany: Wto 0:34, 15 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Gocha2606 napisał: | (...)ja też Saszkę zapinałam na smycz, kiedy dorwała się do czegoś zakazanego, ale nie wtedy, kiedy już do mnie wróciła. Robiłam to tak, że kiedy nie reagowała na przywołanie, zajęta konsumpcją pysznej qoopy albo czegoś równie śmierdzącego, po prostu szłam po nią przez wertepy i krzaczory, mówiłam "nie" , natychmiast zapinałam na smycz i szybkim krokiem, bez kontaktu z psem, zabierałam ją do domu.
Zeżarcie świństwa = koniec spaceru. |
To miałyście zadanie "ułatwione". Baja po pseudoszkoleniu zaczęła bronić jedzenia (co prawda nie każdego, ale w określonych okolicznościach i rodzaju jedzenia, ale nie o tym tutaj). Taki sposób zabrania Jej od znaleziska był więc niemożliwy... Dlatego pracowałyśmy przez oddawanie przez przynoszenie i niepodejmowanie. W każdych warunkach i z każdej odległości (a do tego oswajanie z obecnością przy bronionych rodzajach pokarmu).
|
|
Powrót do góry |
|
|
Gocha2606
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 603
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Katowice Płeć:
|
Wysłany: Wto 0:49, 15 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Marta - ja też robiłam"nie rusza", wymiankę i komendę "podaj".
Ale czasem na początku sucz po prostu złapała wiatr w nozdrza i poleciała hen! za pyszną qoopą. Cóż - na nie rusza było za późno. Wymianka - nie bardzo to było możliwe w tych pięknych okolicznościach przyrody. O podawaniu nawet nie wspomnę I na takie okazje była smycz i wypad do domu.
Podałam ten sposób jako dodatek do nauki pozostałych komend i jako odpowiedź na pytanie agnes, dlaczego nie działa przywołanie psa, zapięcie na smycz w sytuacji, kiedy sam porzuci znalezisko i zakończenie spaceru.
Wszystko trzeba łączyć i dobierać do sytuacji - aż w końcu się uda!
|
|
Powrót do góry |
|
|
marta.bajowa
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 2358
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Dzierżoniów Płeć:
|
Wysłany: Wto 0:56, 15 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Musi się udać a jak się nie udaje to znaczy, że źle kombinujemy ;p Gorzej jak psica nie pozwalała się do siebie zbliżyć i powstał problem natury technicznej- jak przypiąć psa bez zbliżania się nie niego Jednak dałyśmy radę i temu (a właściwie tona smakołyków i długaśna linka dała ).
Ostatnio zmieniony przez marta.bajowa dnia Wto 0:57, 15 Gru 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
Jerzy Kora
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 1568
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Komorów k/Pruszkowa Płeć:
|
Wysłany: Wto 12:05, 15 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
No tak. Dobry pomysł, konsekwencja, smakołyki, kara. Bez pomysłu nie da rady, jak nie zastosujemy go konsekwentnie to kicha no i w sumie na system składają się też kary i nagrody.
Znajoma sunia znalazła coś śnierdzącego w trawie. Widzę jej zainteresowanie. Przywołanie wzmocnione smaczkiem a może to juz przekupstwo?. Sumia z ociąganiem zostawia znalezisko. Dostała łapówkę ale chce wrócić więc kolejna próba zachęcenia aby została. Cały czas odchodzimy od znaleziska. Ona cały czas pamieta. Jak po raz kolejny chce wrócić do "smakołyka" "likwidujemy" jej chęc powrotu zapięciem smyczy. Sunia nie opiera się.
Wydaje się że generalne załatwienie tematu prezz "nie rusz z ziemi" jest dosyć dobrym rozwiazaniem . Byle tylko nie odzwyczaić psa od picia na spacerkach z napotkanych strumyków.
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|