|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewakuacja
Dołączył: 26 Sty 2012
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: sieradz/olsztyn Płeć:
|
Wysłany: Nie 22:36, 12 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Gośka&Bella napisał: | Jedna maleńka Melancholia. Dobrze Marta, że masz psiaki, w dodatku otwarte na takie sierotki. Tylko jak ona sobie u Ewy poradzi |
mam cichą nadzieję, że przez te kilka dni otworzy się trochę na ludzi...
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Gośka&Bella
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 19 Paź 2011
Posty: 2021
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Nie 23:07, 12 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Ewa, a może weźmiesz dodatkowo na tymczas któregoś z psiaków rodziców? Przynajmniej na początek. Mam w domu od 2,5 miesiąca takiego strachopsa i wiem, że w psim towarzystwie jest jej łatwiej - odwiedza nas Marta z Niko i Leosiem i Belka jest podczas ich wizyt zupełnie innym psiakiem. Chyba w tym przypadku z dwoma psami byloby Ci łatwiej niż z jednym
|
|
Powrót do góry |
|
|
Ewakuacja
Dołączył: 26 Sty 2012
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: sieradz/olsztyn Płeć:
|
Wysłany: Nie 23:35, 12 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
nie wiem, czy by mnie właścicielka mieszkania nie wywaliła na zbity ryj i taka decyzję musiałabym skonsultować ze współlokatorem...
właścicielka mieszkania pozwoliła nam przygarnąć małego psa. dla niej mały = maksymalnie jamnik
|
|
Powrót do góry |
|
|
Marta&Angus&Alma
DOM ADOPCYJNY, DOM TYMCZASOWY
Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 1991
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Olsztyn Płeć:
|
Wysłany: Wto 0:52, 14 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Minął kolejny dzionek Sofii w Olsztynie.
Rano były siuśki, na szczęście nie w posłanku tylko na przedpokoju. Potem gdy mała została w domu było sucho i czysto. Możliwe, że ona nie wytrzymuje do pierwszego spacerku, a przy tym strasznie dużo pije w stresie. Dość późno wyprowadziliśmy ją na ostatni spacer i zobaczymy co będzie rano ?
Dziś po raz pierwszy Sofcia, została w domu z naszymi burkami, bo oczywiście nadszedł poniedziałek i do pracy przydałoby się ruszyć .
W domu jak najlepszy porządek, a sunia przywitała nas, po swojemu czyli kręciołki, merdanie ogonkiem ale wszystko w bezpiecznej odległości.
Wiecie jak serce się kraja, kiedy widzisz psa bojącego się człowieka. Sofia na swoje miejsce upodobała sobie kuchnię otwartą na pokój i tam nas obserwuje ale wystarczy, że wchodzę zrobić sobie np. herbatę i mała już ucieka. Ma też takie momenty, że podbieguje w naszą stronę i wraca do kuchni na bezpieczną odległość. Jedynie smaczki są ją w stanie przyciągnąć, a tu akurat możemy sobie pozwolić przy tej chudzince.
Na spacerach Sofcia załatwiłaby potrzeby i wracała do domu.
Nerwowo spaceruje, dosłownie zatacza kręgi, plącze się i trzeba uważać cały czas, żeby to zatoczone kółko nie skończyło się na ulicy.
Jak otwieramy drzwi od klatki to wpada tam jak petarda i goni na górę.
Napotkani ludzie, mimo tego, że mówię, że pies jest lękliwy nie rozumieją tego wcale i nie traktują tego jako argument. To nic, że mała płasko leży przed nimi i tak pchają ręce i chcą głaskać, bo tak szkoda..., bo taka malutka... itp. masakra.
Nasza kruszynka
[link widoczny dla zalogowanych]
|
|
Powrót do góry |
|
|
joanna_i_bohdan
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 829
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Wto 1:44, 14 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
To wszystko bo taka sliczna jest, wystarczy popatrzec na to zdjecie. Pewnie trudno im sie oprzec...
|
|
Powrót do góry |
|
|
Gośka&Bella
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 19 Paź 2011
Posty: 2021
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Wto 9:27, 14 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Marta, w Twoim opisie widzę kopię naszej Belki. Po niemal 3 miesiącach jest lepiej, ale własciwie wciąż te same strachy. Tyle, że Belka z wyjściem z domu ma straszny klopot, bo właśnie boi się klatki, więc wychodzi i wraca zgodnie z opisem wracającej Sofii . Ja na spacerach bez ustanku do niej entuzjastycznie przemawiam, gdy tylko podejdzie jestem jeszcze bardziej entuzjastyczna, chwale (smaków oczywiście nie bierze na spacerze i w domu gdy się boi), a potem radośnie mówię idziemy i idę - ona się tym jakoś nakręca i zaczyna cieszyć, więc powtarzamy to co chwilę. Ale oczywiście w pierwszych dniach to nie mialo sensu, dopiero nieco później wypracowałyśmy taką metodę. I może zabierajcie ją możliwie do lasu, na łąke - gdzieś, gdzie poczuje się swobodnie (jak nasze jeziorko). Ja mam o tyle trudniej, że Belcia jest jedynaczką, Sofcia ma psy do podglądania, więc powinno pójść szybciej Powodzenia.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13132
Przeczytał: 2 tematy
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Wto 9:30, 14 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Sofia zdecydowanie mniej boi się człowieka i otoczenia niż Belcia. Belcia była według mnie dużo cięższym kalibrem.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Gośka&Bella
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 19 Paź 2011
Posty: 2021
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Wto 9:43, 14 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Agata_Emi_Lili napisał: | Sofia zdecydowanie mniej boi się człowieka i otoczenia niż Belcia. Belcia była według mnie dużo cięższym kalibrem. |
A to mnie pocieszyłaś, Agatko
|
|
Powrót do góry |
|
|
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13132
Przeczytał: 2 tematy
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Wto 9:54, 14 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Gosiu, napisałam BYŁA , bo od momentu, kiedy Belcia trafiła pod opiekę Fundacji wiele się zmieniło. Jednak Ola z Bellą według mnie miała dużo trudniejsze początki niż Marta z Sofcią. Oczywiście porównuję zachowanie obu dziewczynek na samym początku.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Katarzyna_Margo
FUNDACJA AUREA
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 1544
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Warszawa Płeć:
|
Wysłany: Wto 18:31, 14 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Marta, jest skuteczny sposób na radzenie sobie z ludźmi na spacerach. Bez wstydu przyznaję, że używałam go w relacjach Margo-dzieci (Margola dzieci nie lubi i już).
Zamiast uprzedzać, że Zośka jest lękliwa mów, że gryzie. I to zanim ktoś do niej podejdzie. Dystans zachowany skutecznie.
Jednocześnie, kiedy uznasz, że mała jest gotowa na kontakty z obcymi to możesz zaprzyjaźnione osoby poinstruować jak mają się zachowywać w jej obecności. Bo przecież nie zależy nam na tym żeby Sofia unikała ludzi w ogóle, tylko żeby ułatwić jej trudne początki
|
|
Powrót do góry |
|
|
Magda Marek i Tequila
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 263
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Kraków Płeć:
|
Wysłany: Wto 19:35, 14 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Trzymam kciuki aby jej strachy minęły bezpowrotnie a mam wrażenie że z pomocą dt/ds szybko miną bo dziewczyna ma mimo lęków odważny charakter i całą sobą chce być z człowiekiem.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Ewakuacja
Dołączył: 26 Sty 2012
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: sieradz/olsztyn Płeć:
|
Wysłany: Czw 23:21, 16 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
halo, co tam u was slychac?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Marta&Angus&Alma
DOM ADOPCYJNY, DOM TYMCZASOWY
Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 1991
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Olsztyn Płeć:
|
Wysłany: Pią 0:07, 17 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
U nas wszystko dobrze .
Sofcia bardzo powolutku otwiera się na człowieka. Każdy jej gest w naszą stronę jest na wagę złota i bardzo nas cieszy. Ci którzy mieli, bądź mają pod swoim dachem strachopsa, wiedzą o czym piszę .
Sofisi zdarza się jeszcze załatwić w domu, głównie jest to siku. Myślałam, że może ona nie wytrzymuje do porannego spaceru. Wczoraj wieczorem podreptaliśmy już na górę, żeby położyć się spać i było suchutko. Kiedy Łukasz zszedł jeszcze po coś, to sunia zdążyła już zostawić niespodziankę.
Jest strasznym łasuchem i jedzonko będzie dobrym motywatorem do pracy z Sofią. Dla tego jedzonka, to jakby czasem zapomniała o strachach.
Jeśli leży coś do jedzenia, na dostępnym dla niej na wysokość stoliku do kawy, to częstuje się bez krępacji . Dziś nawet wepchała mi nochala do kubka z kawą .
Bardzo lubi wylegiwać się kanapie, podejrzewam, że podczas naszej nieobecności wyleguje się tam cały czas. Kanapa to dla niej swoisty azyl, jeśli przestraszy się nas lub czegoś innego, to biegnie na kanapę.
Czasami podchodzi z daleka, ogonek merda jak szalony i stop. Zauważyłam, że delikatne zawołanie jej bardzo ją ośmiela i zdarza się, że podchodzi bardzo blisko. Podobna sytuacja jest na spacerach. W chwili, kiedy nie chce dalej iść, mówię do niej delikatnym tonem: - idziemy, a Sofik maszeruje dalej.
Napotkane na spacerach psy albo ją nie interesują albo są nieśmiało witane. Na spacerach dalej jest zestresowana i okazuje to swoim chodem.
Są to nerwowo dreptane kółka. W domu też przemierza dużo kilometrów, więc zamiast przytyć, to ona gubi kalorie.
Kanapowa Sofii
|
|
Powrót do góry |
|
|
Aga i Bella
DOM ADOPCYJNY
Dołączył: 16 Lut 2011
Posty: 946
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Myszków Płeć:
|
Wysłany: Pią 8:59, 17 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Śliczna sunia...
Martuś, a jak Sofi zostawiacie na noc na dole, to Wasze futra jej towarzyszą ?
Moja koleżanka miała podobnie, drogą prób doszła, że psina bała się ciemności, i wystarczyło zostawiać zaświeconą małą lampkę, i już nie było mokrych niespodzianek...
|
|
Powrót do góry |
|
|
Marta&Angus&Alma
DOM ADOPCYJNY, DOM TYMCZASOWY
Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 1991
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Olsztyn Płeć:
|
Wysłany: Pią 9:27, 17 Lut 2012 Temat postu: |
|
|
Aga i Bella napisał: | Śliczna sunia...
Martuś, a jak Sofi zostawiacie na noc na dole, to Wasze futra jej towarzyszą ?
Moja koleżanka miała podobnie, drogą prób doszła, że psina bała się ciemności, i wystarczyło zostawiać zaświeconą małą lampkę, i już nie było mokrych niespodzianek... |
Aga nasze psiaki wędrują najczęściej z nami na górę, szczególnie Alma.
Sofcia boi się wejść na górę i spokojnie zostaje na dole. Pamiętam jak niektóre tymczasy stały i płakały przy schodach, a ona jest cichutko.
Dziś poranek był suchy.
Teraz pytanie czy jest jak piszesz, bo na całą noc na dole został Angus, czy to, że ok.0:30 pobiegłyśmy jeszcze na dwór na siku?
Ona bardzo dużo pije ze stresu i mam wrażenie, że nie wytrzymuje.
Wczoraj, gdy wróciłam do domu, to tradycyjnie szybkie przebranie ciuchów i pędzę na dwór z futrami na siku.
Malutka nie wytrzymała, miałam już buty i kurtkę na plecach i nie zdążyłyśmy.
Może jak już trochę stres odpuści i nie będzie się tak opijać, to wszystko się unormuje
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|